Płodozmian? Gdzież tu i jakie płody pan zmieniasz? Tu żadnych płodów
Stefan Żeromski niedostępne oskarżonemu i jego obronie, nie wiadomo zatem na ogół, a przynajmniej nie wiadomo dokładnie, jaki kierunek nadać pierwszemu wnioskowi, właściwie przeto może on tylko przypadkiem zawierać
drzwi z takim impetem, że o mały włos nie wyrwała ich z zawias. Odkąd te drzwi były drzwiami, klamka klamką, a zawiasy zawiasami, nigdy jeszcze nikt nie potraktował ich w sposób tak wybuchowy.
Cytat
jedni drugich - jakimś rozmokłym gościńcem, ku domom widniejącym tuż obok. Biegnąc coraz szybciej, jakby ich kto gonił, modląc się, płucząc i śmiejąc się razem, doskoczyli do sztachet, za którymi
słomę. Był to zresztą czas, kiedy całe dystyngowane towarzystwo z "pałacu" wraz z pełnymi taktu ciotkami i samą panią Wielosławską wdrapywało się na strych dworu w celu segregowania jabłek. Na tym
Cytat
śpimy, rozwozi je po Żydach, przebrany za fornala. Tak ten człowiek pracuje! - Zamilcz! zamilcz... - wołano. - Czemu go drażnicie? - Bo chcę i mogę... - zaperzył się Szpic. - Takeście już
zawołał: - Po stroju od strony Opatowa czy Sandomierza wnoszę, że przyjeżdżasz wprost ze swego dystryktu. - Nie inaczej, a ty? - Ja tu mieszkam. - Tu? W Warszawie? I dawno? - Od lat trzech, to jest