- Milczeć, małpo jedna! - rzekł Polichnowicz wcale nie odwracając
Stefan Żeromski powiedziała Leni, pochyliwszy twarz nad ręką K. - W rzeczywistości siedzi na stołku kuchennym, na którym leży złożona stara, końska derka. Ale czy musi pan bezustannie myśleć o swoim procesie? -
familii był obwieścił. Zofce to nie wystarczało. Umiała już to wszystko na pamięć. - Ty mi wytłumacz - mówiła patrząc w ziemię ze zmarszczonymi brwiami - jaki jest ten książę. - Jak to jaki? Mówiłem
Cytat
niezbadanej przestrzeni, doły, objęte za dnia jednym niedbałym spojrzeniem, wydawały się jeszcze głębszymi, lodowiec, mający dziesięć kilometrów długości majaczył w mózgu, jak morze twarde i martwe.
ukryte myśli, nic go nie mogło usprawiedliwić w oczach świadka. K. nie pojmował, jak mógł adwokat przypuszczać, że tym przedstawieniem go pozyska. Gdyby nie przepędził go wcześniej, uczyniłby to po
Cytat
nocą w porze wiosennej i druga w porze jesiennej - wzruszą się i zbełtają fale dwakroć wyżej. Zahuczą wełny sieczone basiorami tego samego wichru, które ich skoki z nicości i ciszy wywiodły.
ranny deszcz uklepał - i kopyta jego po pęciny zaklękały się w świeże ciasto uprawy. Wtedy uda, piersi, ramiona jeźdźczyni harmonijnie z ruchami konia unosiły się, opadały i ciągnęły na siodle.