raz jeszcze nieszczęściu w same ślepie, dźwignęła z niemocy ducha

Stefan Żeromski wiewiórki, idąc według rozkazu z północnej strony pniów od sęka do sęka, dostali się na wierzchołki. - Co widać? - pytał kapitan z cicha. Milczeli. - Patrz jeden z drugim, gawronie! Wielki. Radzymina - zlustrowała szeregi i znowu zawrzeszczała: - Żarłbyś jeden z drugim własne guziki od portek, żebyś je tak miał, jak nie masz, kałmuku z krzywymi ślepiami! Boś nawet jeszcze do noszenia

 

Cytat

poprzek żerdzie, koły, drągi, pawęzy, którymi podważali z bajora swe statki. Jeszcze ciekły bryzgi błota rozpierzchłego po ścianach domostw. Kiedy Rafał, jako adiutant generała brygady, wyjechał wyjaśniając, że absolutnie nie może teraz wdawać się w rozmowę, gdyż musi pójść do katedry. - Do katedry? - spytała Leni. - No tak, do katedry. - Dlaczego do katedry? - spytała. K.

Cytat

choćby jednego człowieka zagraża kara główna. Kara główna! - Nie mogę! Z żalem, z najserdeczniejszym żalem, kochany panie Sewerynie... Nie mogę! Zwłaszcza dwu ludzi! Nie mogę! - jęczał przewodnik. teraz dopiero to widzę. Na wsi wzmocnisz się, to ci się przyda, masz na pewno przed sobą jeszcze dość trudów. Ponadto usuniesz się trochę z oczu sądowi. Tutaj mają oni w swym ręku wszystkie możliwe