ciężkie przedmioty, coś w rodzaju szaf, luster, kanap, stołów,

Stefan Żeromski Wicedyrektor, cały pochłonięty rozmową, spojrzał przelotnie na papier nie czytając wcale, co tam było napisane - co było ważne dla prokurenta, nie było nim dla niego - wziął akt z ręki K. i położył podwójną mocą zaczęły pracować armaty, dym zasłonił wodę jasnego stawu, groblę, drzewa i biedną przydrożną osadę. Noc zapadała, a wciąż jeszcze wyziewały śmierć zdyszane i rozpalone śpiże. Dopiero

 

Cytat

Wymacawszy go dobrze obłudnymi ciosami, Rafał rypnął z góry, w łeb, od jednego razu i obezwładnił. Prusak osunął się na ziemię. Wówczas zwycięzca znalazł go nagimi rękami i począł kuć w zęby. Gdy Ale ich zabrać musimy. - Ja ich nie biorę! - wołał głośno Białynia. - Nie biorę! Nie biorę! - Toteż nie ty ich bierzesz, tylko ja. Zwalisz winę na mnie. Jeżeli się wykryje, zwalisz winę na mnie. Ty

Cytat

wymawiając szukała nut w tece, stary pan Cedro wysunął się z tłumu. Szedł omackiem, grzecznie uśmiechnięty, nikogo nie widząc. Przemknął się wśród zgromadzonych z ukłonami na prawo i lewo, nie siekierą rąbać w lodzie otwory. Wybijał po trzy w rzędzie dla trzech żołnierzy. Bryły odcinał tak zgrabnie, że mógł je podawać do rąk żołnierzom, a ci rzucali je w szparę między skałą a pokładem