kołdrą spoczywało olbrzymie psisko z familii dogów, a na
Stefan Żeromski Jeleniowskiej Góry... Gdy powiew wiatru nacichał, wynurzała się cisza bezdenna i nieobjęta na podobieństwo błękitu nieba spomiędzy obłoków i wówczas nie słychać było nic a nic. Naokół stały jodły ze
na ich twarzy, odzieniu... Zażądali gorzałki. Przyniósł usłużnie i milcząc podawał, co kazali. Spożyli po kawałku chleba z serem i mięsiwem z zapasów woźnicy. Cedro był gniewny i oburkliwy. Na
Cytat
przepływały poprzez jej ciało wyniszczone - modlitwy tameczne, podlaskie, wśród religijnych prześladowań wyhodowane, a na tak daleki brzeg wyniesione i na tak odmienne koleje wydarzeń... Zżymała się
dusznych izdebek w drewnianych barakach, gdzie ludzie dusili się czekając na swoją kolej, i poczęli szukać wyjścia z obrębu okopów. Szli tedy w ulicę Brukowaną, prostopadłą do Wisły, ale trzeba było
Cytat
ostrym i dzikim głosem czegoś wrzasnął raz i drugi. Rafał przypadł do niego. Michcik z wolna, ostrożnie upuścił Piotra na sofę stojącą pod oknem. Chory ukląkł na niej bezwładnie, siadł na nogach.
mieczem w dłoni mogę sprawić, com zamierzył. Inaczej - nic! Jestem do tego stworzony, tak samo jak do tego, żebym jadł i pił. Jeślibym miał siedzieć bezczynnie, pracować dla siebie, dla jakiejś